Opis
Insektorium Tom 1.
Antarkta, niegdyś Antarktyda – ostatni bastion życia, ziemia, której nie dosięgnęły starożytne plagi. Jeszcze.
W mroku Lazaretu budzi się patron Nataniel, zbudowany z krwi i śmierci. Opuszcza swoją przystań, udając się w podróż. Gdy proroctwa Kainitów szepcą o bezwzględnym końcu, Nataniel daje się zaprosić na kolejną wyprawę, jeszcze bardziej niespodziewaną.
Than, syn Sana’O’Ghaka, króla Maori, również przemierza Antarktę. Wędruje, na polecenie ojca, u boku Ariona – posłańca cesarzowej Beatrycze. Młody książę doświadcza tak wytchnienia, jak i trwogi. Wędrówka przynosi zaskakujące rezultaty, nie tylko dla jej uczestników.
Coś zżera Antarktę od środka, kęs za kęsem. Coś trawi ostatni bastion. Jak mają się do tego uosobienia Śmierci, Wojny, Głodu i Zwycięstwa?
Po skończonym obchodzie sanitariusze wywozili tędy zmarłych rezydentów. Z oddali słychać było upiorne śmiechy wiecznie głodnych hien cmentarnych. Kłębiły się w mrokach niskiego lasu jak karaluchy w poduszkach konającego.
O tej godzinie każdy z mieszkańców mógł dokonać świadomego wyboru: zostaje w murach umieralni czy próbuje uciec przez las. Nataniel nie pamiętał, by komukolwiek udało się przeżyć wariant drugi.
Hieny były co prawda padlinożercami, ale przesiąknięci śmiercią rezydenci niewiele różnili się od trupów.





